FSO

Lech  Lech

Na wiosnę 1977 roku skontaktował się ze mną znajomy – inż Bogdan Zaborowski, którego dobrze znałem z czasów pracy w ZELMOCIE (lata 1969-71). Był on kierownikiem działu w CROPI – resortowym ośrodku, który komputeryzował Zelmot. 
Pamiętałem go jako kierownika, który zawsze pozostawał w cieniu swoich pracowników.

Bogdan opowiedział mi ciekawą historię – Fabryka Samochodów Osobowych na Żeraniu (FSO) kupiła kilka lat wcześniej dwa czy trzy amerykańskie komputery IBM serii S/7 – KLIK – służące do kontroli procesów w trybie on-line. Był to poważny wydatek i projekt był pod szczególną opieką najwyższych władz. Kłopot w tym, że jakoś zapomniano o uruchomieniu ostatniego z tych komputerów przeznaczonego do sterowania procesami w nowej tłoczni a termin się zbliża – chyba rocznica Rewolucji Październikowej czyli początek listopada. Zespół informatyków FSO nie ma możliwości wykonania tego zadania, większość osób wyszkolonych do programowania komputera S/7 już nie pracuje, CROPI podjęło się współpracy, ale bez silnego wsparcia zespołu pracującego bezpośrednio na tłoczni nie ma szansy na wykonanie projektu.

No tak, przez ostatni rok poznałem kilka podobnych spraw. Jednak Bogdan nie spotkal się ze mną żeby pobiadolic nad stanem polskiej gospodarki, ale żeby stworzyć na tłoczni ten zespół roboczy, który na rocznicę Wielkiej Rewolucji wykona i dostarczy. Popatrzyłem na niego z podziwem.
Jego plan był prosty – potrzebuje dwóch ludzi, którzy żadnej pracy się nie boją. Ma na myśli mnie i Jacka Miłobędzkiego. To zestawienie bardzo mi pochlebiło.
Jacka poznałem w 1968 roku na kursie programowania. Uczył nas programować w języku COBOL.
Robił wrażenie człowieka na całkowitym luzie.  W oczach zawsze błyskały iskry inteligencji i dowcipu. Już z daleka roztaczał aurę osoby, ktora lubi ludzi. I wzajemnie, ludzie też go lubili.
Powyższe cechy nie pasowaly mi do omawianego projektu. Dlaczego Jacek miałby skazać się na zesłanie do fabrycznej tłoczni, z dala od ludzi, łamiąc kod nieznanego w Polsce komputera?
Nie pamiętam czy Bogdan podał jakieś wyjaśnienie natomiast wyjaśnił swoją pozycję – zdecydował się na to przedsięwzięcie z desperacji – jeśli zadanie zostanie wykonane w terminie to FSO przyzna mu mieszkanie. Okreslił również swoją rolę w projekcie – ja jestem głównie po to żebyście wy nie musieli zajmowac się niczym innym tylko właściwą robotą. To było dużo.
Warunki pracy – stawki fabryczne oznaczały dla mnie obniżkę zarobków o około 20%, ale to mnie nie odstraszało, byle wyzwolić się z tych nieproduktywnych funkcji. Bogdan wspomniał, że po zakończeniu projektu czeka nas wysoka nagroda w gotówce a prócz tego wyjazd na szkolenie zagraniczne i talon na zakup samochodu. Na samochody trzeba było się w tamtych czasach zapisywać i czekać w kolejce kilka lat. Talon oznaczał dobre miejsce w kolejce – mniej niż pół roku czekania.
Dla mnie wystarczającym argumentem była praca przy autentycznym projekcie. Dodatkową atrakcją była praca na komputerze z rodziny IBM. W tym czasie dominacja firmy IBM w Polsce była już faktem. Dodatkowej wagi dodawał fakt, że wspólnym projektem komputerowym krajów Wschodniej Europy była budowa jednolitego systemu RIAD – KLIK, który był emulatorem komputera IBM-360.

FSO

Pracę w FSO rozpocząłem pod koniec maja 1977 roku. Zmorą był daleki dojazd – prawie godzina jazdy tramwajem nr 7. Pewnym plusem było, że z Żerania można było łatwo dojechać do Białołęki gdzie w domu rencistów mieszkała moja Matka.

Nowa tłocznia robiła wrażenie. Nowy budynek, ogromna hala produkcyjna, dużo przestrzeni, czysto. Kilka rzędów potężnych pras Erfurt produkowanych w NRD…

Prasa Erfurt
Naszemu zespołowi przydzielono dwa pokoje. W jednym z nich stał nasz komputer. Prócz tego do dyspozycji mieliśmy podręcznik języka programowania (macro-assembler).
Bogdan zapoznał nas z koncepcją systemu. Dwójka progamistów z CROPI programowała moduł planowania produkcji. Do nas należał moduł kontroli produkcji. Wszystkie prasy miały być połączone z komputerem w celu kontroli wykonanych operacji. Każde uderzenie prasy miało byc rejestrowane. System obejmował dużo więcej modułów, ale na rocznicę Rewolucji potrzebne było tylko to – rejestracja przez komputer każdego uderzenia pras.

Pierwsze tygodnie to było czytanie podręczników i próbki prostych programów. Jacek okazał się być bardzo dociekliwym programistą. Pamiętam, że testował zachowanie programów w przypadku odłączenia prądu. Dość szybko zaproponował żebyśmy zaprogramowali nasz moduł używając języka PL/7. Oczywistą zaletą było, że był to język „wyższego rzędu” czyli instrukcje dla komputera były pisane potocznym językiem angielskim podczas gdy macro-assembler to był język komputera – każda czynność wymagała napisania wielu rozkazów. Wadą było, że nie znaliśmy nikogo używającego PL/7 i musieliśmy wykonać wiele prób żeby zorientować się w jego niuansach. Jednak na dłuższą metę była to bardzo dobra decyzja.
Przedstawiciele firmy IBM zainteresowali się naszą działalnością. Po pierwszym spotkaniu wpadli w panikę – dwóch ludzi nie mających pojęcia o programowaniu komputera S/7 robi testy, które mogą uszkodzić maszynę. Jednak zachowali się elegancko i spędzili z nami kilka godzin tłumacząc podstawy i odpowiadając na bardzo chaotyczne pytania.

Zadanie zostało wykonane. W rocznicowym dniu hala się trzęsła od uderzeń pras, komputer rejestrował każde uderzenia, dygnitarze partyjni i rządowi byli usatysfakcjonowani, dyrekcja FSO mogła odetchąć z ulgą.

Lepiej jednak zapamiętałem reakcję kierownika nowej tłoczni – inż. Potyry…
– Co ja najlepszego zrobiłem? Tyle lat doświadczenia i takie głupstwo palnąć..
– Jakie głupstwo?
– Ja teraz jestem nagi i bezbronny…
– ???
– Cała moja produkcja idzie na spawalnię. Dotąd to ja byłem panem sytuacji. Jak na spawalni groził przestój to przylatywali do mnie i dawali moim ludziom godziny nadliczbowe żeby wykonali potrzebne elementy. A teraz będą widzieli czarno na białym co jest wykonane, co się robi i kiedy się zakończy. Panowie wyjęliście mi z ręki wszystkie argumenty.
Czyli jednak system przyniósł pewne korzyści ekonomiczne. 

Jak wspomniałem system sterowania tłocznią składał się z wielu modułów. Uruchomienie najbardziej spektakularnego modułu kontroli pracy pras gwarantowało, że wszystkie pozostałe moduły również zakończą się sukcesem. Dostaliśmy zielone światło a zespół poważnie  się rozrósł…

FSO

Bogdan Zaborowski – na dole, otoczony przez trzy panie. Jacek Miłobędzki – drugi z prawej w górnym rzędzie.

Rozrost zespołu to głównie młodzi ludzie. Zrobili na mnie bardzo dobre wrażenie. Piotr Z. był prawidłowo wyszkolonym informatykiem i to było widać w jego działaniu. Ewa M. była na etapie pracy dyplomowej. Imponowała nam wszystkim energią i praktycznym podejściem do pracy. Resztę niech dopowie fragment napisanego wtedy przeze mnie wierszyka:

Kiedy Ewa przyszła na tłocznię
i do pracy się rwała okropnie,
pomyślałem – ta dziewczyna nie spocznie
póki celu swego nie dopnie… 

… kiedy Piotra miala na oku,
który dziewcząt się zdawał nie cenić,
to nie minęło pół roku
a już się z nią zapragnął ożenić.

Myślę, że tę sympatyczną parę łatwo zidentyfikować na powyzszym zdjęciu.

Pracy miałem nadal sporo, ale teraz stałem już na mocnym gruncie, znajdowałem czas i okazje na korzystanie z przywilejów pracownika FSO.
Pierwszą atrakcją był wyjazd do Jugosławii do fabryki produkującej samochód zastava 101 – KLIK. Fabryka mieściła się w mieście Kragujevac niedaleko od Belgradu. Dla mnie najciekawszy był wydział montażu silników, którego produkcja była również sterowana przy zastosowaniu komputera S/7.
Z pewnym smutkiem stwierdziłem, że Jugosłowianie zrobili lepszy system niż my. Przyczyna była jasna – przepływ produkcji na tłoczni był bardzo prosty i nie wymagał tak zaawansowanej i kosztownej technologii. Co innego montaż silnika samochodowego – tu istniała duża dynamika przepływu elementów i komputerowa kontrola była bardzo użyteczna.

W ogóle Jugosławia zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Dobre wina, smaczne jedzenie, sympatyczni ludzie. Nasza tłumaczka (na angielski) zaprosiła nas na kawę do swojego mieszkania. Ładnie umeblowane, wyposażone w pralkę automatyczną (gorenje) i ekspres do kawy, w garażu samochód zastava 101. Twierdziła stanowczo, że nie istnieją już żadne tarcia między Serbami, Chorwatami i innymi narodami Republiki. Ona sama była Chorwatką.
Wzruszającym elementem wycieczki była wizyta w muzeum upamiętniającym masową egzekucję przez Niemców wszystkich mężczyzn w Kragujevac – KLIK.

Na początku czerwca pojechałem z Anią i Michałem na wczasy do Muszyny. Domy wczasowe FSO miały bardzo wysoki standard i dobre jedzenie.

W międzyczasie odebraliśmy obiecane nagrody. Najprotsze były talony na samochód zastawa 101. Ja jednak nie złożyłem podania. Czułem, że nie zagrzeję w FSO miejsca na długo a wydawalo mi się, że taki talon stwarza tego rodzaju zobowiązanie.
Z nagrodą pieniężną było trochę śmiesznie. Musiała ona być zatwierdzona przez związki zawodowe a te zakwestionowały przyznawanie wysokich nagród osobom zatrudnionym zaledwie kilka miesięcy.
– W tym rzecz – tłumaczył szef ośrodka komputerowego – zostali przyjęci do wykonania bardzo pilnego zadania.
– Skoro wykonali tak szybko to widocznie nie było zbyt trudne – ripostowali związkowcy.
W końcu osiągnęli jakiś kompromis. Nagrody zostały nieco zredukowane, dostałem trochę mniej niż moja miesięczna pensja. 

Najśmieszniej było ze szkoleniem zagranicznym. Szef ośrodka – Sławomir Trautman – kolejny bardzo inteligentny i dowcipny człowiek spotkany na mojej zawodowej ścieżce – rozkładał bezradnie ręce. Bardzo was przepraszam, ale z tym sobie nie poradzę. Związki zawodowe mają listę osób, którym już dawno obiecano szkolenie zagraniczne, tego nie da rady przeskoczyć… chyba że, chyba że…
– Chyba że co?
– Czy któryś z was zna niemiecki? – dumnie podniosłem rekę…
– Mam nawet świadectwo zdania egzaminu państwowego.
– Świetnie. Nikt w ośrodku nie zna niemieckiego więc nie ma powodu do sprzeciwów.
– A wy (to było skierowane do Bogdana i Jacka) jakoś przy pomocy Lecha dacie sobie radę. Skinęliśmy radośnie głowami.  

Raport ze szkolenia w kolejnym odcinku…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s