Parowóz dziejów – rok 1980

Rok 1980 zaczął się… według mnie już w roku 1976. Wtedy to, po rozruchach robotników, powstał Komitet Obrony Robotników – KOR – pierwszy krok do budowania zorganizowanej opozycji.

Dwa lata później wybrano Polaka na papieża. Nastąpił przypływ ludzi do Kościoła. Wydawało się, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wizyta Jana Pawła II w Polsce w 1979 roku zespoliła ludzi.
Pamiętne słowa na placu Zwycięstwa – niech zstąpi DUCH Twój. Niech zstąpi DUCH Twój i zmieni oblicze ziemi…TEJ ZIEMI!

Również w 1979 roku rozpoczęła się interwencja radziecka w Afganistanie. Do gry włączyły się Stany Zjednoczone. Istniejący układ zaczynał się chwiać.

14 sierpnia wybuchł strajk w Stoczni Gdańskiej. Żądania strajkujących – przywrócenie do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy, budowa pomnika ofiar grudnia 1970, podwyżka płacy. Nie były to według mnie wielkie żądania, które mogłyby zaniepokoić władze państwa. Władze nie użyły siły, dyrekcja zakładu zasiadła do stołu i próbowała się targować.
Zaskoczeniem dla mnie było, że w ciągu następnych kilku dni do strajku dołączyło kilkanaście, kilkadziesiąt zakładów, powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. 21 sierpnia reprezentował on już 350 zakładów pracy.
Kalendarium sierpniowych wydarzeń tutaj – KLIK.

Nie potrafię sobie przypomnieć jak odbierałem te wydarzenia – pewnie trochę sceptycznie a trochę z niepokojem – w którymś momencie władza zareaguje siłą.
Zaskoczyło mnie, że Janek N, który został wraz ze mną przyjęty do pracy w Kuwejcie, mocno zaangażował się w akcję strajkową. W każdy weekend latał do Gdańska.
– Co ty tam robisz – pytałem.
– Wszystko co mi polecą. Odbijam ulotki, przygotowuję posiłki, co tylko wpadnie w ręce.
A co myśli o komitecie strajkowym? – Wałęsa to prosty robotnik – odpowiadał – na szczęście jest otoczony przez mądrych ludzi i to oni wszystkim kierują.
– Jakich mądrych ludzi?
– Mazowiecki, Geremek.
Nie wzbudzało to we mnie wielkiego zaufania.

W ostatnich dniach sierpnia rząd podpisał porozumienia z 4 głównymi komitetami strajkowymi. Podstawą było 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego – KLIK.
Nie wydały mi się one wielką rewelacją.

Po pierwsze raziła mnie ostentacja L. Wałęsy – ten długopis, Matka Boska w klapie. W porónaniu z nim minister Jagielski wygladał na męża stanu.
Po drugie – postulaty…
Pierwszy i najważniejszy – wolne, niezależne związki zawodowe – ten postulat miał wymiar polityczny, ale wydawało mi się, że to z upływem czasu jakoś się rozmyje.
Postulat 2 – prawo do strajku.  To pachniało mi liberum weto.
Dużą ilość postulatów takich jak – wolność słowa, wyprowadzenie kraju z kryzysu, polepszenie warunków pracy służby zdrowia, dobór kadry kierowniczej stosując kryterium kwalifikacji zawodowych, pełne zaopatrzenie rynku w produkty żywnościowe. zapewnienie odpowiedniej ilości miejsc w żłobkach i przedszkolach, skrócenie czasu oczekiwania na mieszkania – uznałem za pobożne życzenia. Kolejne rządy, od wielu lat, zapewniały, że właśnie to robią, dlaczego teraz ma być inaczej?
Patrząc na obecną sytuację w Polsce odnoszę wrażenie , że spełnił się tylko postulat poprawy zaopatrzenia w żywność.
Kilka postulatów było konkretnych –  wprowadzić kartki na mięso i niektóre przetwory – z tym się zgadzałem, skończyć z tą loterią w sklepach.
Ale taki konkretny postulat (nr 14) – obniżyć wiek emerytalny do 50 lat dla kobiet, 55 dla mężczyzn. Ciekaw jestem co o tym myślą obecni obywatele i partie polityczne w Polsce?

Charakterystyczna dla mnie była reakcja jednego z moich szefów – Krzysztofa. To był urodzony działacz społeczny. Pamiętałem go jeszcze ze studiów gdzie był członkiem każdej organizacji społecznej. Wyznał mi kiedyś, że jest nawet członkiem ZBoWiD – Związku Bojowników o Wolność i Demokrację – KLIK. Jak to możliwe? Toż to był związek kombatantów II Wojny Światowej a Krzysztof był w moim wieku. Moja matka była ze mną w ciąży podczas kampanii wrześniowej 1939 – odpowiedział.
Nie zdziwiło mnie więc gdy porozumienia sierpniowe dodały mu energii. Skrzyknął wokół siebie starych wyjadaczy związkowych – przecież nam  zawsze właśnie o to chodziło.

Pierwszy w PRL niezależny związek zawodowy powstał właśnie w LOCie. Był to związek zawodowy pilotów (a może personelu latającego). Wtedy było to mocno nagłaśniane, teraz nie mogę znaleźć w internecie żadnej informacji na ten temat.
Przeczytałem statut związku i zmroziło mnie – większość statutu to były przywileje specyficzne dla personelu latającego. To wyraźnie tworzyło nową, uprzywilejowaną, klasę. To była niewielka grupa ludzi, ale ich strajk oznaczał paraliż całej firmy. Z drugiej strony, ponieważ grupa była niewielka to  spełnienie ich wymagań nie było dla LOTu zbyt trudne.
A więc znowu – równi i równiejsi – tylko kryteria będą inne – pomyślałem.

Niewątpliwie będący w trakcie załatwiania kontrakt w Kuwejcie miał wpływ na moją ocenę sytuacji. Wiele osób wokół mnie przyjęło zmiany entuzjastycznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s