Pozory pracy i przebudzenie

Lech  Lech

Po uzyskaniu dyplomu otrzymałem podwyżkę pensji – 2,400 zł. Pan Tadeusz znalazł dla mnie natychmiast dodatkowe źródło dochodów – przyzakładowa szkoła zawodowa. Uczyłem dwóch przedmiotów – organizacji pracy i maszynoznawstwa – dwa razy w tygodniu po dwie godziny. Oczywiście „odrabiałem” ten czas po godzinach.
Praca w szkole była dla mnie sporym wyzwaniem. To nie była łatwa młodzież, grozą przejęła mnie relacja, że nauczycielkę rosyjskiego wystawili wraz z krzesłem przez okno na podwórko – szkoła mieściła się w parterowym baraku.
Nie czułem w sobie charyzmy, nie znałem sposobu utrzymania młodzieży w dyscyplinie. Postanowiłem zastosować metodę mojego nauczyciela angielskiego – pana Ertla – włączyć młodzież do udziału w lekcji, często testować i stawiać dużo stopni – najlepiej dobrych. Wymagało to sporo pracy nad przygotowaniem każdej lekcji, ale zdawało dość dobrze egzamin.

Natomiast moja podstawowa praca nie zdawała egzaminu. Stawałem się urzędnikiem. Czasem trafial się jakiś organizacyjny temat – wprowadzenie na taśmie akordu zespołowego, modyfikacja jakiegoś stanowiska roboczego, ale to były wyjątki. Najczęściej wraz z panem Tadeuszem redagowaliśmy odpowiedzi dyrekcji na liczne pisma przychodzące z jednostki nadrzędnej. Bardzo szybko osiągnąłem w tej dziedzinie dużą wprawę.
Przychodziło na przykład zarządzenie opracowania planu przygotowania zakładu na wypadek poważnych zakłóceń w dostawie energii. Nie ma problem – za kilka godzin plan był gotowy. Zastanawiało nas, że nikt nigdy nie zwrócił uwagi na to, że skoro tak dobrze by nam szło przy braku prądu elektrycznego to dlaczego co kwartał mamy tyle problemów z wykonaniem planu, mimo że prąd dostarczany jest bez zakłóceń.

Nie było mi jednak wesoło – ta praca nie miała sensu podobnie jak całe moje wykształcenie. Powróciły refleksje na temat celu życia. Jak wspominałem w poprzednim wpisie czas wolny spędzaliśmy dość atrakcyjnie, ale to mi nie wystarczało. Nie zapowiadało się żeby w najbliższym czasie przyszły dzieci – co więc robić?

Nie pierwszy raz dopisało mi szczęście – w przemyśle motoryzacyjnym zaczęto wprowadzać informatykę. Termin informatyka nie był wtedy jeszcze znany. Działalność zaczęła się od zastosowania kart perforowanych…

karta perforowana

Fabryka Samochodów Osobowych na Żeraniu (FSO) używała takich kart do rozliczeń materiałowych i miała ambicje stać się ośrodkiem resortowym stąd propozycja dla Zelmotu, żeby się do nich dołączyć. Na karcie można było wydziurkować tylko informacje numeryczne. Uwaga: na pokazanej powyżej karcie widać w niektórych kolumnach więcej niż jedną dziurkę a zatem jest to karta alfanumeryczna – to już bardziej zaawansowana technologia. Zadaniem, które mi przypadło było numeryczne zakodowanie wszelkich używanych przez system symboli – numery części, indeks materiałowy, symbole wydziałów i magazynów, itp. Po zakończeniu miesiąca wszystkie dokumenty związane z ruchem materiałów były dziurkowane na kartach i wysyłane do FSO do przetworzenia. Przetwarzanie nie odbywało się na komputerze, ale na zestawie maszyn analityczno-liczących – KLIK. O tych maszynach uczono mnie na studiach, ale ten przedmiot nie wzbudził we mnie zainteresowania.

Nasza jednostka nadrzędna – Zjednoczenie Przemysły Motoryzacyjnego – zainteresowała się tematyką organizacji i zarządzania. Dyrektor Zelmotu został wysłany na kurs managerski prowadzony przez Centralny Ośrodek Kadr Kierowniczych – CODKK. Wykładowcami byli konsultanci z Anglii. Na koniec uczestnicy uczestniczyli w grach kierowniczych. Nasz ówczesny dyrektor robił na mnie wrażenie bardzo prostego człowieka byłem więc ciekaw jego wrażeń z tego kursu.
– Panie, to łatwizna. Zamawiasz pan materiały a one dostarczane są w terminie. Potrzebne pieniądze – bierzesz pan kredyt w banku. Trzeba tylko pilnować żeby produkcja szła i spłacać kredyty w terminie. To dziecinna zabawka. Ileż ja tu muszę się naużerać z dostawcami, transportem, zjednoczeniem.
Pytałem więc Anglików o opinię.
– Jesteśmy mile zaskoczeni. Wasi dyrektorzy uzyskują w testach wyniki lepsze niż angielscy kierownicy.
– No to dlaczego tu takie problemy z wykonaniem planu?
– Za bardzo zcentralizowany system – odpowiadali – narzekacie na biurokrację. To nieunikniowe w wielkich instytucjach. Problem w tym, że u was są tylko wielkie instytucje.
To zgadzało się z prawem Parkinsona, o którym dowiedziałem się w tym czasie – KLIK

Przy tej okazji poznałem dyrektora CODKK – Władysława Matwina. Władysław Matwin – doskonale pamiętałem to nazwisko – KLIK – przyjaciel młodzieży, wieloletni przewodniczący Związku Młodzieży Polskiej (ZMP). Przy spotkaniu osobistym zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, czuć było nieprzeciętna osobowość. Mówił niewiele, słuchał uważnie, rzucał krótkie, bardzo celne uwagi. Pod jego skrzydłami działali ludzie, którzy zamierzali wprowadzić cybernetykę do procesów zarządzania na przykład Marek Greniewski – KLIK. Cybernetyka w zarządzaniu – muszę przyznać, że robiło to na mnie wrażenie pięknosłowia. 

W 1968 roku zgłosił się do Zelmotu Centralny Resortowy Ośrodek Przetwarzania Informacji – CROPI – z propozycją opracowania i wdrożenia systemu rozliczeń materiałowych przy zastosowaniu komputera. Propozycję przyjęto a mnie wysłano na kurs programowania angielskiego komputera ICL-1900. To było TO! Tworzenie programu komputerowego miało w sobie jakiś boski wymiar – tworzę coś z niczego i zyskuję w jakimś sensie władzę nad użytkownikami systemu. Na dodatek, w przeciwieństwie do inżynierii, nie wymagało to żadnych materiałów poza papierem. Błąd inżynierski groził natychmiast wymiernymi stratami. Konsekwencją błędu w programie była tylko strata mojego czasu a tym się nie martwiłem.

CROPI dostarczyło nam kompletny system, ale wkrótce użytkownicy zwrócili się do mnie z prośbą o napisanie dodatkowych programów. Zaczęły mi się marzyć nowe systemy szczególnie w dziedzinie planowania produkcji. Nareszcie moja praca zaczynała nabierać sensu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s