Parowóz dziejów jedzie dalej – 1955

Lech  Lech

Gdzie to skończyliśmy? Na blogu 2 tygodnie temu, w naszym życiu upłynęly dwa lata a parowóz jedzie dalej.
Na najwyższym szczeblu były pewne zmiany – pierwszym sekretarzem KPZR – Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego – został Georgij Malenkow, który pełnił również rolę premiera. Po kilku miesiącach na stanowisku pierwszego sekretarza zastąpił go Nikita Chruszczow. Ludzie coś tam wspominali o rozgrywkach na szczycie, padały nazwiska Mołotow, Mikojan, Beria, ale tak naprawdę to nikt nic nie wiedział. Wszystko szło jak przedtem. Dowodem może być choćby fakt, że wspominany już na tym blogu proces biskupa Kaczmarka odbył się już po śmierci Stalina.
Zresztą na naszym polskim podwórku wszystko było po staremu – Bierut, Cyrankiewicz.

Osobiście przeżyłem chwile grozy. W dniu święta Bożego Ciała w szkole zorganizowano nam obowiązkową wycieczkę. Prawdę mówiąc to miałem dużą ochotę na nią pojechać i powiedziałem Matce, że za nieobecność będą surowe konsekwencje. Jednak Matka mimo, że w dyskusjach podchodziła do wiary ze sporym sceptycyzmem, to w działaniu była nieustępliwa – powiesz, że Matka kazała ci iść na procesję.
Na procesji zauważyłem Ryśka z klasy A z matką. Pani Ćwiąkała, wyjątkowo sympatyczna i uczynna osoba, podeszła do Matki – mój mąż może dać Leszkowi zaświadczenie lekarskie. Ależ proszę pani – odpowiedziała Matka – bardzo dziękuję, ale przecież ONI nas tutaj widzą. Pani mąż mocno się naraża. Pani Ćwiąkała machnęła ręką, ale Matka propozycji nie przyjęła.
– Dlaczego? – pytałem po powrocie do domu. – Żeby ONI nie myślełi, że się ich boimy. ONI pewnie nie kwestionowaliby tego zaświadczenia. Im właśnie o to chodzi, tak ludzi zastraszyć, żeby kłamali, krętaczyli. Pamiętaj – masz powiedzieć, że Matka kazała ci iść na procesję.
– Jeszcze przed zaczęciem lekcji podbiegł do mnie kolega z ZMP – Milewski – dlaczego nie byłeś na wycieczce?
– Bo Matka kazała mi iść na procesję – wyrecytowałem jak automat. Zaskoczyło go to, przez chwilę się zastanawiał, wreszcie powiedział
– To powiedz matce, żeby lepiej przeniosła cię do technikum bo po tej szkole będziesz bez żadnego fachu a MY już dopilnujemy żebyś się nie dostał na żadne studia.
Trafił bardzo celnie. Rzeczywiście, przecież ja nie umiałem nic robić. Iść do technikum – do jakiego? Wcale mi się to nie uśmiechało, wiedziałem, że Matka też nie jest na to przygotowana. Zdenerwowany czekałem na powrót Matki z pracy, z jakimś wstydem powtórzyłem jej słowa kolegi. Matka wyciągnęła do mnie rekę…
– Wszystko w ręku Boga, my się Go nie zaparliśmy to i On nas nie opuści. Uścisnąłem wyciągnietą dłoń. Matka urosła w moich oczach do rangi chrześcijan z Quo Vadis, ale czułem się bardzo niepewnie.

Po pierwszej klasie liceum nastąpiły pewne zmiany w programie nauczania – skasowano lekcje religii i trzeci język obcy. W naszym przypadku był to angielski, w klasie A – francuski.
Na religię uczęszczaliśmy odtąd wieczorami do pomieszczeń kościelnych na zapleczu naszej szkoły. To nawet bardziej mi się podobało. Atmosfera konspiracji choć były to zajęcia jawne. Atrakcją była możliwość spotkania się z kolegami po lekcjach. Przyznam się, że czasem po lekcjach religii robiliśmy składkę na butelkę wina.
Likwidacja angielskiego to był poważniejszy problem. Profesor Ertel prowadził lekcje w tak atrakcyjny sposób, że nie mogłem tego przeboleć. Nie wiem skąd wyszła inicjatywa, sadzę że od pani Zając, matki naszego kolegi Krzysztofa – poprośmy kierownictwo szkoły o zorganizowanie nauki przedmiotu nadobowiązkowego. Rodzice spotkali się z dyrektorem szkoły – panem Bieżankiem. Był chyba miło zaskoczony taką inicjatywą. Rodzice byli skłonni opłacić nauczyciela, ale szkoła wzięła to na siebie. W rezultacie mieliśmy dodatkowe lekcje, chyba nawet w większym wymiarze niż przewidywał program szkoły. Na lekcje uczęszczało chyba najwyżej 16 uczniów. Nauka poszła ostro do przodu.

W lecie 1955 roku odbył się w Warszawie Międzynarodowy Festiwal Młodzieży i Studentów – KLIK. To było duże wydarzenie. Przed Festiwalem oddano do użytku Pałac Kultury im J. Stalina oraz Stadion Dziesięciolecia.

Pałac Kultury

Matka machała pogardliwie reką. W rozmowach ze znajomymi wyśmiewała się z tej imprezy, ale dla mnie istotne były fakty – na Festiwal przybyli goście z całego świata, na Kronice Filmowej widziałem radosne tłumy i roześmiane twarze i to nie byli ludzie zagonieni na przymusową defiladę 1-majową.
Najbardziej interesował mnie program sportowy Festiwalu. Organizatorzy zwracali uwagę, że uczestniczą w nim zawodnicy z krajów nie dopuszczonych do Olimpiady – np z Chin oraz, że program imprezy jest bogatszy niż program olimpijski. To była prawda. Ukoronowaniem programu sportowego był rekord świata w lekkiej atletyce – bieg na dystansie 100 m kobiet – 11.3 sekundy – ustanowiony przez australijską biegaczkę Shirley Strickland. Czyż mogło być lepsze uwiarogodnienie tej imprezy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s