Edukacja klasyczna

Lech   Lech

Nie bardzo potrafię rozróżnić czego uczyliśmy się w poszczególnych klasach od piątej do siódmej, ale pamiętam, że poczułem duży szacunek do wiedzy.

Tales z Miletu

Wydaje mi się, że głównym tego sprawcą był Tales z Miletu.
Zaczęliśmy właśnie naukę geometrii a tam wszystko zaczynało się od Talesa, przede wszystkim definicja trójkąta. Następnie twierdzenia Talesa – KLIK.
Przy tej okazji poznaliśmy klasyczną strukturę logicznego dowodu: przedstaw założenia, sformułuj tezę, przeprowadź dowód. Istotnym zastosowaniem było twierdzenie Pitagorasa. 
Do tego Archimedes i Euklides. A to wszystko tuż po poznaniu historii starożytnej Grecji. Mitologiczni herosi przybrali postać naukowców i filozofów.
Jeśli do tego dodać podstawy astronomii, prostotę i logikę układu heliocentrycznego i piękno rzeźb Fidiasza to trudno było oprzeć się złudzeniu, że wszystko jest ze soba spójne a umysł ludzki potrafi rozwiązać wszystkie problemy.
W programie matematyki, poza geometrią, było rozwiązywanie równań z jedną niewiadomą. W programie fizyki masa, przyspieszenie, siła, moc, praca, energia. Wszystko tak proste i logiczne.
Nawet język polski był w zgodzie z naukami ścisłymi. Na przykładzie komedii Moliera uczono nas struktury klasycznej tragedii: jedność czasu, jedność miejsca, jedność akcji. Do tego struktura dramatu bardzo przypominająca matematyczny dowód: przedstawienie postaci, konflikt, rozwiązanie. 
Oczywiście nie zdawałem sobie sprawy z tych analogii ani nikt nie zwrócił mi na nie uwagi, ale to tak pięknie układało się w głowie.
Ciekawostka. Bardzo dobrze pamiętam, że nasza polonistka wielokrotnie wspominała nazwisko Boileau jako teoretyka teatru na dworze Ludwika XIV i twórcę wspomnianych wyżej tetralnych teorii. Poszukałem potwierdzenia w google. Dostałem natychmiast kontakt na facebook z panem Francois Boileau, wyższym komisarzem EU do spraw językowych, natomiast wikipedia twierdzi, że teoretykiem teatru na dworze Króla-Słońce był niejaki Francois Hedelin – KLIK
Nicolasa Boileau znalazłem dopiero w Encyclopedia Britannica – KLIK. Okazuje się, że rzeczywiście napisał on wysoko kiedyś ceniony traktat na temat zasad klasycznej poezji, ale – cytuję: „Boileau did not create the rules of Classical drama and poetry, although it was long assumed that he had—a misunderstanding he did little to dispel„. Boileau nie stworzył zasad klasycznego dramatu i poezji choć długo mu to przypisywano – nieporozumienie, któremu nie usiłował położyć kresu. Rzeczywiście długo – 300 lat.

Tylko biologia i chemia nie pasowały mi jakoś do klasycznej formuły. Biologia wydawała mi się czysto pamięciowym przedmiotem. Nauczycielka prowadziła nas wiosną na Psie Górki i kazała by jej wskazać gdzie rośnie zboże jare a gdzie ozime. To było ponad moje zdolności obserwacji przyrody.
Chemia – początki były nawet dobre – tablica Mendelejewa, symbole, masy atomowe – to było jak matematyka. Ale potem wychodził z tego śmierdzący siarkowodór i żrący kwas siarkowy. 

Z tego wszystkiego wywiodłem praktyczną konkluzję, że zostanę inżynierem elektrykiem. Że zostanę inzynierem to wiedziałem od początku, przecież Ojciec był inżynierem. Po lekturze Strasznego dziadunia M. Rodziewiczówny nęciła mnie kariera inżyniera budowniczego mostów, ale elektryczność przeważyła. To było takie czyste, niewidoczne i potężne. Na lekcji fizyki dowiedziałem się, że moc to iloczyn napięcia i natężenia. O ile to prostsze niż masa, przyspieszenie, droga, praca, czas. Wraz z Tadkiem projektowaliśmy łódź podwodną wzorowaną na Verne’owskim Nautilusie. Tadek rysował a ja starałem się wymyślić sposób jakby tu zmanipulowac działanie transformatora aby uzyskać perpetuum mobile.

W tym czasie jeden ze stryjów dał mi w prezencie książkę E. Rheina – Ty i elektryczność. W życiu nie czytałem lepszej książki popularno-naukowej. Wydana we Wrocławiu w 1949 roku. Nie wznowiono jej.
Poszukałem na internecie. Jest! Znalazłem kogoś kto odebrał tę książkę tak samo jak ja – KLIK. Ten pan został elektrykiem, publikuje, jest działaczem Stowarzyszenia Elektryków Polskich. Moja kariera zawodowa ułożyła się zupelnie inaczej.

Wspominałem o bardzo słabych stopniach na świadectwie V klasy. W klasie VI poprawiło się – same czwórki. Piątka tylko ze sprawowania, trójki z rosyjskiego i W.F.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s