Moja religia

 Tadeusz

To zadziwiające jak sytuacyjni bliźniacy, którymi z Lechem byliśmy, mogli tak odmiennie przeżywać różne wydarzenia i procesy.
Dla mnie religia była zastanym tłem zwyczajnego życia, bez żadnych oznak ani nawet zapowiedzi mistycyzmu, cudowności. Po wczesnym okresie miłego kolorowania obrazków z Biblii przyszły lekcje z rozbieżnie zezowatą siostrą Scholastyką, które rozbudowały we mnie strach. Do dotychczasowego – przed syrenami, bombami, wojną – doszedł nowy przed grzechem, piekłem i szatanem. Mocno wryła mi się w pamięć lekcja z prawdziwą opowieścią o mordowaniu syna z chciwości i bezbożności. Dopiero po latach dowiedzialem sie, że po prostu streściła nam sztukę Rostworowskiego „Niespodzianka”. Na szczęście ten strach przed grzechem napadał mnie tylko przed spowiedzią, którą traktowałem jako okropny obowiązek.  Życie religijne dopóki żyła babcia polegało na niedzielnej mszy „dziesiątowej” (czyli na godzinę 10, wcześniejsza była za wczesna, a późniejsza za długa bo to już „suma”). Nieco wcześniej staliśmy przed kościołem św. Trójcy (niewielki barokowy kościół wtulony między seminarium, a naszym późniejszym liceum) aby po wyjściu uczestników mszy „dziewiątowej” zdążyć zająć miejsca w ławce. Lubiłem patrzeć jak kościelny stożkowatą puszką na długim kiju najpierw wygaszał, a po jakimś czasie zapalonym sznurkiem na tymże kiju zapalał świece na ołtarzu. Podczas mszy rozglądałem się po wciąż tych samych wielu wmurowanych w ściany  tablicach marmurowych i granitowych z nazwiskami łacińskimi napisami. Urozmaiceniem było kazanie rozpoczynające się od fragmentu Ewangelii i bardziej interesującej Lekcji, traktowanej jako wprowadzenie do zaleceń i wskazówek o życiu pobożnym i właściwym. Nie pamiętam żadnych odniesień politycznych, nawet w formie komentarza mamy czy cioci. 
Po śmierci babci chodziliśmy z mamą na mszę na Karczówkę lub po drodze na nią wstępowaliśmy do nowego, drewnianego kościoła tuż za torami. Gdy nastały lekcje z księdzem i nauczanie liturgii mszalnej po łacinie coniedzielnością były msze w szkolnej kaplicy. Była ona w skrzydle zakonnym i internatowym czyli żeńskim, droga prowadziła przez szereg korytarzy i pięter, na jednych z wielu mijanych drzwi widniał groźny i niezrozumiały napis INFIRMERIA INTERNATU. Same msze były przyjemne, siostra Scholastyka pokazywała swe najmilsze oblicze – grała na fisharmonii, a my śpiewaliśmy. Także, choć raz tylko, służyłem do mszy, ale ani ja ani ksiądz nie uznaliśmy tego za działanie owocne. Z tego okresu katechizacji (to słowo nie funkcjonowało wówczas jak i homilia) pozostała mi sympatia do łaciny, oczywiście mocno wzmocniona brakiem kontaktu z gramatyką. Atrakcją nabożeństw było zerkanie na dziewczęta, powtarzało się to później na nabożeństwach majowych w katedrze. Zupełnie nie pamiętam uciążliwości klęczenia, tak jak też nie pamiętam dokuczliwości ćwiczeń gimnastycznych.
Tak więc religia w moim odczuciu była zwykłym zastanym stanem umysłu i odwiecznych rodzinnych i szkolnych czynności, jej nauczanie było jak geografia – zapamiętywanie jak jest, bez konieczności rozumienia po co i dlaczego, bez refleksji. Babcia wychowana w dzieciństwie jako protestantka nie potrafiła przekazać katolickiej wiary w świętych i księży swym córkom. Święta także były mało świąteczne. Choinka ozdobiona jabłuszkami, pierniczkami, cukierkami i świeczkami w lichtarzykach zapalana była tylko parę razy w dni świąteczne. Nie było wigilijnej wieczerzy! Nie było świątecznych podarunków!
Dziwny dom – mówię dziś, zwyczajnie było – myślałem wtedy.
Wielkanoc to święcenie pokarmów i cukrowego baranka, wycieczka do kościoła z malutkim koszyczkiem, wciąż tym samym, w którym miałem misia i obrazek z Matką Boską w piwnicy w lipcu 1944.
Przypuszczam, że święcenia i choinka traktowane były jako słodzenie mi dzieciństwa.
Moje modlitwy były tylko odmawianiem pacierza, jego odklepywaniem. Prawdziwe modlenia się pamiętam dwa. Pierwsze gdy mama długo do domu nie wracała po pracy i bałem się, że nigdy nie wróci. W modlitwie do obrazka M.B. Ostrobramskiej (Ona była całym Bogiem u mnie, przywieziona wraz ze mną w tobołku z Wilna, zawsze obecna, jest dziś u córki) używałem argumentów statystycznych – wszystkie dzieci mają matkę, więc i ja ją mieć przecież powinienem. Zadziwiająca argumentacja u dziecka – logika wspierająca prośbę. Brak ojca był sytuacją zastaną, a więc naturalną. O modlitwie drugiej wspomnę potem.
W zadumę wprowadził mnie Lecha cytat z Cronina. Oto społeczne i socjologiczne funkcje Jezusa – twórcy idei ucieczki jednostki przed przemocą państwa – i Konfucjusza – piewcy degradacji jednostki do roli trybika w państwowej maszynie – tu jakby zamienione. Cronin jako wyznawca relatywizmu, mojego ulubionego sposobu myślenia??? Chyba będę musiał przeczytać tę książkę 🙂

Lech  Lech

Dodane po publikacji…

Biźniacy sytuacyjni – świetne określenie.
Nie chcę specjalnie się wyróżniać, ale los mnie jednak chyba wyróżnił. Dzieciństwo w domu starców i wśród zakonnic.
W domu starców spotykałem się na codzień ze śmiercią. Syn dozorcy prowadził mnie czasem rano pod okno pokoju na parterze gdzie umieszczano zwłoki osób zmarłych ostatniej nocy. Czasem były to panie, u które odwiedziłem kilka dni wcześniej i oglądałem ich książki.
To jakoś oswoiło mnie ze śmiercią, uważałem ją za normalną kolej rzeczy, nie była straszna.
Czas spędzony na wakacjach u zakonnic pokazał mi alternatywny sposób zycia. One były zawsze spokojne, uprzejme. Wszędzie był ład. Nie było pośpiechu, zdenerwowania, zamiast tego śpiew gregoriański. Nie kłopotały się o pracę, o pieniądze.
Wydawało mi się, że śmierć nie wniesie istotnej zmiany do takiego trybu życia.
Edukacja w szkole katolickiej była naturalną kontynuacją, ale odsłoniła przede mną biurokratyczną i proceduralną stronę religii. To było pęknięcie zwierciadła, w którym do tego czasu oglądałem Niebo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s